|
Fragmenty z protokołów powypadkowych.
> > Ten pieszy strasznie latał po szosie, musiałem kilka razy wykręcać, zanim na niego wpadłem.
> > Poszkodowany przeze mnie obywatel jest teraz w szpitalu i nie chowa urazy. Powiedział, że mogę korzystać z jego samochodu i wziąć jego żonę aż do czasu, kiedy wyjdzie ze szpitala.
> > Zobaczyłem wolno poruszajacego się starszego pana o smutnej twarzy, jak odbił się od dachu mojego samochodu.
> > Motornicza tramwaju potrącona prze samochód podczas przestawiania zwrotnicy: "Zostałam uderzona w tył mojej osoby i wywróciłam się na jezdnię".
> > Świadek potrącenia pieszego: "Zobaczyłem, że w powietrzu na wysokości 2-3 metrów leci, znany mi osobiście, mieszkaniec Orzechowa".
> > Potrąciłam tego mężczyznę, który przyznał, że to jego wina, ponieważ już poprzednio był poszkodowany.
> > Świadek potrącenia pieszego: "Usłyszałem, jak Przemek krzyknął do głuchoniemego Tokarczuka: Stój!".
> > Samochód przede mną potrącił przechodnia, który jednak wstał, więc też na niego wjechałem.
> > Pytanie: "Czy próbował pan dać ostrzeżenie?". Odpowiedź ubezpieczonego: " Tak, klaksonem". Pytanie "Czy druga strona próbowała dać ostrzeżenie?" Odpowiedź: "Tak. Zrobiła muuuuuu".
> > Tego byka chyba ugryzła osa, bo rzucił się na moje auto.
> > Wyrzuciło mnie z samochodu, kiedy zjechał z szosy. Dopiero potem znalazły mnie w rowie dwie zbłąkane krowy.
| Poprzednia Strona.
| | Do Głównej Strony.